WIADOMOŚCI
Informacje rynku kryptowalut

Ethereum a stopa LIBOR – Stokarz Czyta Rynek #48
05/06/2020 19:25
Ethereum a LIBOR

Ethereum jeszcze do niedawna niewiele miało wspólnego z finansami. Postrzegane jako zabawka Vitalika Buterina, nie tylko przez osoby spoza krypto, lecz również przez same środowisko (głównie tzw. maksymalistów Bitcoina), Ethereum oscylowało między wizją stania się pierwszym, zdecentralizowanym superkomputerem, a wartą miliardy dolarów katastrofą.

Pomimo fali krytyki Ethereum okazało się przemyślanie zaprojektowanym kawałkiem nowej technologii, a w nadchodzących latach może stać się również fundamentem nowej stopy referencyjnej dla oprocentowań depozytów i kredytów na rynku międzybankowym, wypierając londyński LIBOR.

Jerome Powell wspiera alternatywę LIBOR – AMERIBOR opartą o architekturę Ethereum

Pogłoski o korporacyjnej stronie Ameryki zainteresowanej nową stopą referencyjną opartą o technologię Ethereum ukazały się po raz pierwszy listopadzie 2019 roku. Trzeciego czerwca ponownie o sprawę zapytało Jerome Powell’a Forbes Crypto. Stwierdził on, że Rezerwa Federalna wspiera alternatywne indeksy stóp referencyjnych, przy czym AMERIBOR odpowiada wszelkim normom wyznaczonym przez IOSCO i choć AMERIBOR może nie być jeszcze naturalnym wyborem dla wielu uczestników rynku, to każdy bank działający z Amerykańską Giełdą Finansową (AFX) ma prawo do do korzystania z AMERIBOR.

AMERIBOR wykorzystuję technologię blockchain od Ethereum jako część determinacji procesu określania stopy procentowej. AFX, która jest odpowiedzialna za AMERIBOR, tak opisuje działanie stworzonego systemu:

AFX wybije dwa nie wymienne tokeny (non-fungible) dla każdej ze stron transakcji. W przeciwieństwie do Bitcoina, którego monety są zamienne, co oznacza, że ​​każdy coin jest taki sam, te niewymienne tokeny, zgodne ze standardem ERC-721, zawierają informacje o transakcji i kontrahencie. Tokeny są automatycznie wybijane przez Blockchain AFX po rozpoczęciu transakcji, a przy użyciu smart kontraktów są automatycznie rozliczane po zakończeniu transakcji.

Co AMERIBOR oznacza dla Ethereum?

W skrócie: za dwa lata twój ulubiony, tradycyjny broker pozwoli ci kupować Ethereum wprost ze ślicznie regulowanego rynku. Cyfrowe aktywa staną się po prostu „aktywami”. Plotka niesie się lepiej, aniżeli największa reklama. A plotka o Ethereum właśnie się rozchodzi.

Analiza techniczna rynku kryptowalut – Bitcoin

Interwał miesięczny

https://www.tradingview.com/x/lW9b9rUV/

Przyglądając się wykresowi w skali miesięcznej dostrzegamy, że BTC oscyluje w dużym kanale horyzontalnym. Nie jest to dla mnie miejsce na kupno, dopóki co najmniej 2 konsekwentne świece dzienne nie zamknął się powyżej poziomu $10,500. Do tego czasu zamierzam czekać z zakupem spot. Najbliższe wsparcie widnieje na $9200 (tam też pragnę wejść w pozycję long swing na kontraktach terminowych), a reszta została oznaczona na rysunku.

https://www.tradingview.com/x/VA0HIlYw/

Interwał tygodniowy

https://www.tradingview.com/x/lCQA9wns/

Czerwony prostokąt stanowi silne miejsce podaży, które już 3-krotnie zatrzymało cenę. Spodziewam się, że pęknie przy jeszcze jednym podejściu, lecz póki co niedźwiedzie nie dają za wygraną. Zatem nie ma co się kłócić z futrzakami.

Interwał dzienny

https://www.tradingview.com/x/59jBkAf2/

Bitcoin intraday

https://www.tradingview.com/x/qkGio2Oh/
https://www.tradingview.com/x/2AkigwUz/
https://www.tradingview.com/x/L8AoMizt/

Dostrzegacie podobieństwa? Spodziewam się ataku w górę. Dlatego zajmuję pozycję LONG, którą przedstawiłem na obrazku.

https://www.tradingview.com/x/QAaT5y1w/

Ethereum – wszystko pięknie ale kiedy mam kupić?!

https://www.tradingview.com/x/LTV2BIJa/

Zielony prostokąt – będąc purystą price action oraz zakładając, że ETH wchodzi w pełny bull mode, myślę że to jest absolutnie maksymalny pull back jaki otrzymamy na zakup ETH. Wszystko poniżej jest dla mnie no-bull-trade-zone, czyli w skrócie nie miałem racji i czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

Znajdowanie przewagi na rynku – przedstawienie strategii handlu BTC

W ostatnim czasie postanowiłem odejść nieco od standardowej analizy technicznej i swoją strategię handlową oprzeć na innym zjawisku: zachowania ceny w stosunku do dziennych kursów otwarcia.

Nie zrozumcie mnie źle – nadal w handlu intraday (gdyż taki obecnie sport uprawiam z zamiłowaniem) korzystam z sekretnych tajników AT. Każdy trader swój edge (alphe) opiera albo na świetnej pamięci i ogromnym doświadczeniu oraz fenomenalnej dyscyplinie, albo na rzeczach, których inni nie dostrzegają.

Do pracy nad tym systemem skłoniły mnie mądrości wyniesione z książki The Man Who Solved the Market: How Jim Simons Launched the Quant Revolution. Wielu z was zapewne wie jak potwornie ciężkim miejscem są rynki finansowe. Całkowicie bezwzględne! W zabieraniu pieniędzy ludziom gorsze niż ZUS! A mimo tego adrenalina i wizja bogactwa z nimi związana jest lepsza od płynnego złota z rzeki Missisipi i Eldorado razem wziętych.

Poniższe schematy przedstawiają zastosowanie strategii na przykładzie obecnego trendu bocznego. Nie zamierzam jednak dawać całego pysznego sosu za darmo, o co to nie! Strategia jest banalnie prosta. Dwie koncepcje na, których się opiera to:

  1. Kurs otwarcia świecy dziennej (00.00 UTC)
  2. Rotacja wokół tych poziomów
https://www.tradingview.com/x/DWdVru7H/
https://www.tradingview.com/x/70kCZrFB/
https://www.tradingview.com/x/DFfpM9AH/
https://www.tradingview.com/x/g8a64CPi/
https://www.tradingview.com/x/cat9uRAc/

Dla oczu wprawnych, które dostrzegły na czym strategia dokładnie polega, gratulacje! Pamiętajcie jednak, że edge nie trwa wiecznie, a samą strategię trzeba ciągle optymalizować i sprawiać, żeby była lepsza. W końcu pragniecie być lepsi od 99% uczestników rynku, prawda?

Dla fanów backtestowania: w dotychczasowym środowisku trendu bocznego strategia wykazała się 76% skutecznością. Wielkość trejdów, wchodzenie w pozycje, SL – to wszystko pozostawiam jako pracę domową 😀

Tygodniowa czytanka od stokarza

Zabawne jest jak nieprzewidywalny bywa masowy autyzm użytkowników 4chana. Zagłębie internetowych trolli znane z parszywych i obraźliwych memów (lecz często mających w sobie krztę inteligencji) postanowiło sztucznie zorganizować oraz rozprzestrzenić akcję, w której białe panie golą sobie łby w ramach solidarności z Black Lives Matters.

https://twitter.com/DJThistle01/status/1268933923494486017

W akcji wzięła nawet udział słynna aktorka Emma Watson. Od razu przypomniała mi się pewna scena z filmu Wilczur z Ulicy Murowej. Sami zobaczcie:

Jedne dostały pierwsze strony gazet, a filmowa bohaterka 10 tys. USD. Sami zdecydujcie, co bardziej się opłacało.

Wracając zaś do krypto, koniecznie zapoznajcie się z tymi artykułami (ciężko jest mi opisać wszystko co się w nich znajduje, ale uwierzcie na słowo – miałem przyjemność czytać i nie zawiedziecie się):

Link do poprzednich artykułów z serii:

Od Redakcji

Niniejszy artykuł ani w całości ani w części nie stanowi „rekomendacji” w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi czy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (Ue) Nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku (rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku) oraz uchylające dyrektywę 2003/6/WE Parlamentu Europejskiego i Rady i dyrektywy Komisji 2003/124/WE, 2003/125/WE i 2004/72/WE oraz Rozporządzenia Delegowane Komisji (Ue) 2017/565 z dnia 25 kwietnia 2016 r.uzupełniające dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności przez firmy inwestycyjne oraz pojęć zdefiniowanych na potrzeby tej dyrektywy. Zawarte w serwisie treści nie spełniają wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawierają konkretnej wyceny żadnego instrumentu finansowego, nie opierają się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określają ryzyka inwestycyjnego.

Artykuł Ethereum a stopa LIBOR – Stokarz Czyta Rynek #48 pochodzi z serwisu BitHub.pl.

Crowdfunding | Jak społeczność finansuje projekt?
05/06/2020 15:21

Crowdfunding to obecnie wręcz nieodłączna część nowatorskich i często ryzykownych projektów, których sfinansowanie mogłoby być niemożliwe przy wykorzystaniu klasycznych źródeł. Jest to już swoisty fenomen kultury internetowej i pewnego rodzaju dowód na to, że każdy użytkownik sieci ma szansę zrealizować swój projekt bez obaw o fundusze. Niestety ta sama prostota otwiera wiele furtek do nadużyć, oszustw, czy po prostu słabych projektów realizowanych za pieniądze społeczności.

ABC crowdfunding, czyli o co w tym właściwie chodzi?

Już po samym wstępie można się domyślać, czym jest crowdfunding, jeżeli nigdy nie spotkało się z tym określeniem. Pozwolę sobie jednak na przybliżenie w nieco dokładniejszy sposób tego tematu. Według jednej z lepszych definicji na jaką można natrafić to:

Definicja z encyklopedii zarządzania

„Crowdunfing (od ang. crowd – tłum, funding – finansowanie) jest to forma pozyskiwania funduszy na realizację danego projektu przy wykorzystaniu specjalnie stworzonych w tym celu witryn oraz społeczności online. Crowdfunding zakłada alokację środków pieniężnych przeznaczonych dobrowolnie na finalizację przedsięwzięcia w postaci wpłat o niskim kapitale i wysokiej częstotliwości od osób zainteresowanych danym projektem”.

Jak widać w powyższej definicji, najważniejszą częścią tego modelu finansowania są ludzie, którzy dobrowolnie wspierają finansowo jakiś projekt. Zwykle, by dorzucić parę swoich groszy do jakiegoś projektu, wystarczy wejść na jeden z popularnych portali crowdfundingowych, o których mowa będzie w dalszej części tekstu, i za pomocą preferowanej formy płatności dokonać przelewu.

„Crowdfunding to stosunkowo młode zjawisko i ludzkość dopiero odkrywa jego pełen potencjał. Jest on częścią większej dziedziny nauki: collaborative economy – czyli platform internetowych, które łączą popyt z podażą praktycznie w każdej dziedzinie gospodarki. Na chwilę obecną wyróżnia się kilkanaście form crowdfundingu z których najpopularniejsze to: reward, charity, loan, real estate, debt, equity, solar, music, etc. Jestem przekonany, że w latach dwudziestych XXI wieku platformy azjatyckie, europejskie oraz amerykańskie przeprowadzą wiele interesujących projektów, które dokonają redefinicji modeli biznesowych oraz lepiej zaspokoją zarówno obecne jak i nieistniejące jeszcze potrzeby firm i konsumentów” – komentuje Łukasz Zgiep, COO Beesfund.

Dodatkowo wiele projektów posiada coś takiego jak „Building rewards” czyli po prostu nagrody dla osób wspierających projekt. Bardzo często nagrody te są zależne od poziomu wsparcia (czyli ilości pieniędzy wpłaconych na projekt). Ich rozpiętość może wahać się od zwykłych podziękowań od zespołu czy wzmianki w napisach końcowych, aż po opłaconą wyprawę do studia zajmującego się projektem i możliwość osobistego jego modyfikowania. Jak widać, te nagrody nie są ograniczone niczym, oprócz zasadami samych portali.

Największe portale crowdfundingowe

Kickstarter

Kickstarter, czyli swego rodzaju ojciec wszystkich crowdfundingów. Nie była to pierwsza platforma, która umożliwiała wspieranie projektów, ale jest obecnie bezdyskusyjnie najbardziej popularną wśród użytkowników Internetu. Rozpoznawalność tej platformy jest na tyle duża, że większość osób zna tylko tę platformę i używa określenia „crowdfunding” i „kickstarter” zamiennie. Od 2009 na platformie zebrano ponad 5 miliardów dolarów, które sfinansowało ponad 182 tysiące projektów. Jest to niesamowite osiągnięcie, gdy zdamy sobie sprawę, że wszystkie te pieniądze pochodzą od ludzi, a nie wielkich funduszy inwestycyjnych. Warto też pamiętać, że projekt musi uzyskać całą kwotę o jaką prosi, by zostać sfinansowanym. W przeciwnym wypadku wszystkie pieniądze zebrane przez kampanię crowdfundingową wracają do osób, które wspierały projekt.

Największa kampania na platformie 
Nazwa: Pebble Time
Cel: $500,000
Kwota uzyskana: $20,338,986
Wspierających: 78,471
Indiegogo

Indiegogo to starszy, ale mniej znany brat Kickstartera. Nie oznacza to jednak, że platforma nie jest popularna. Wręcz przeciwnie, Indiegogo jest drugą największą stroną zajmującą się kampaniami crowdfundingowymi w Internecie. Od początków jej istnienia (od 2008 r.), kampanie na tym portalu zebrały ponad 1 miliard dolarów i sfinansowało to ponad 650 tysięcy projektów. Jednak nie jest to liczba przedsięwzięć, które uzyskały całkowitą kwotę o jaką zabiegały a wszystkie, które uzyskały jakikolwiek wpływ przez stronę. Jest to spowodowane tym, że w serwisie Indiegogo nie ma podejścia „wszystko albo nic” i każdy projekt, który uzyskał jakiekolwiek wsparcie będzie mógł zachować wszelkie środki pozyskane przez kampanię crowdfundingową.

Największa kampania na platformie 
Nazwa: Flow Hive
Cel: $70,000
Kwota uzyskana: $13 289 097
Wspierających: 38,517
Polakpotrafi.pl

PolakPotrafi.pl to polski odpowiednik Kickstartera i największa platforma crowdfundingowa w naszym kraju. Pozwala ona na wspieranie wszelakich projektów – od małych gier od twórców niezależnych, aż po pomniki narodowe. Serwis ten istnieje od 2011 i od dnia rozpoczęcia działalności zebrał ponad 26 milionów złotych na realizacje projektów społeczności. Pokaźna liczba, zwłaszcza gdy bierzemy pod uwagę model przeprowadzania kampanii, który jest dość podobny do amerykańskiego odpowiednika, czyli „wszystko albo nic”.

Największa kampania na platformie 
Nazwa: 'WSTĘGA PAMIĘCI' POMNIK AK W KRAKOWIE
Cel:  300000 PLN
Kwota uzyskana: 385615 PLN
Wspierających: 1,569
Beesfund

Beesfund jest zdecydowanie najciekawszym portalem ze wszystkich wymienionych w tym tekście, jako że ma najbardziej unikalne podejście do crowdfundingu. Jest to spowodowane tym, że jest to equity crowdfunding, czyli specjalny rodzaj finansowania działalności przez społeczność, który w zamian za wsparcie projektu dostarcza inwestorowi akcje. Brzmi to i działa podobnie do giełdy jednak osoby, które dostają akcje danej spółki nie mogą nimi obracać, gdyż nie trafiają one do obrotu publicznego. Natomiast otrzymują prawo do dywidendy i prawo do głosu na WZA. Jest to dość nowatorska forma crowdfundingu. Już jednak widać, że jest niezwykle skuteczna, gdyż portal Beesfund od roku 2012 do dziś zebrał ponad 48 milionów złotych na rzecz 76 emisji.

Największa emisja na platformie
Nazwa: Wolf & Oak Distillery
Próg emisji:  149 985 PLN
Kwota uzyskana: 4 199 985 PLN
Wspierających: 1,482

Crowdfunding to nie zawsze sukces…

Na samym początku wspominałem, że zbiórki na projekty otwierają furtki do nadużyć. Jest to niewątpliwie mniejszość, jeżeli chodzi o crowdfindg jako całość. Nieprofesjonalnym byłoby jednak ominąć ten temat. Nie można zakończyć tego tekstu stwierdzeniem, że crowdfunding to czyste dobro dla inwestorów i ludzi szukających finansowania biznesu. To niezwykle ciekawy temat, który zasługuje na własny cykl. Historie związane z porażkami crowdfundingu często przypominają bardziej dobry kryminał niż prawdziwe życie. Dlatego też chciałbym tutaj przybliżyć historię projektu, który osiągnął sukces (jeżeli chodzi o finansowanie), ale zawiódł jako gotowy produkt.

Konsola Ouya jako jeden z większych zawodów na Kickstarterze

Jednym z najgłośniejszych projektów jaki przychodzi na myśl, gdy mowa o wielkim zawodzie to konsola Ouya. Jej premiera była niewiele gorsza od tej, jaką miała Google Stadia. Nic nie wskazywało na to, gdy projekt stawał się jednym z najszybciej rosnących projektów w historii Kickstartera. Całym założeniem tego projektu było stworzenie konsoli, która jest tania. By tego dokonać, twórcy projektu postanowili użyć komponentów niskiej jakości oraz systemu operacyjnego Android. Umożliwiło to zachowanie relatywnie niskiego kosztu produkcji konsoli oraz jej oprogramowania. Cała kampania celowała w przekroczenie progu 950 tysięcy dolarów na Kickstarterze do 9 sierpnia 2012. Odbiór projektu był tak dobry, że cel został przekroczony ponad ośmiokrotnie i zbiórka zakończyła się na poziomie 8,5 miliona dolarów. Wszystko wydawało się być skazane na sukces, gdyby nie drobny szczegół, jakim jest rzeczywistość.

konsola Ouya oraz jej kontroler

Konsola okazała się po prostu gloryfikowanym smartphonem z dolnej półki. Brakowało jej mocy obliczeniowej, czemu winne były tanie komponenty. Dodatkowo wszystkie gry, które były dostępne na tę konsolę, musiały zawierać aspekt „free to play”. Oznaczało to po prostu, że twórcy nie mogli stworzyć produktu wysokiej klasy, gdyż zwrot z takiego przedsięwzięcia byłby minimalny. Z tych i paru innych przyczyn cały projekt został ogłoszony klapą. Firma została przejęta przez Razera, jednego z największych graczy na rynku gamingowym. Zgon samego projektu został oficjalnie potwierdzony 25 lipca 2019, gdy firma ogłosiła wyłączenie wszelkich usług związanych z konsolą.

Konkluzja

Czy warto interesować się tym całym przedsięwzięciem o nazwie „crowdfunding”? Oczywiście, że tak. Jest to niesamowita forma wspierania niepozornych projektów przez społeczność, która prowadzi do wiekopomnych sukcesów lub niesłychanych porażek. Zachęcam więc do głębszego zapoznania się z tematyką tej formy finansowania. Zapewniam Was, że ten tekst to dopiero czubek góry lodowej…

Artykuł Crowdfunding | Jak społeczność finansuje projekt? pochodzi z serwisu BitHub.pl.

SpaceX | Powodzenie misji Starlink-8
05/06/2020 13:00

Czwartego czerwca o godzinie 03.25 czasu polskiego wystartował Falcon 9, by dostarczyć 60 kolejnych satelitów do konstelacji Starlink. Czym są owe satelity i jak przebiegała misja?

Konstelacja Starlink

satelity Starlink
źródło

Starlink to projekt firmy SpaceX ogłoszony w 2015 roku. Satelity mają tworzyć osobną sieć zapewniającą dostęp do Internetu na całym świecie, włączając w to miejsca trudno dostępne. Ta inicjatywa ma być konkurencyjna względem innych operatorów naziemnych. Zyski, które firma przewiduje ze Starlink przeznaczone będą w przyszłości na misję zdobycia Marsa.

Obecnie z wniosków SpaceX złożonych do Federalnej Komisji Łączności (ang. Federal Communications Commission – FCC) i wydanych pozwoleń wynika, że docelowo cały system ma liczyć 11 927 satelitów rozmieszczonych na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) na wysokości od 335 km do 1325 km.

Przebieg misji Starlink-8

Czwartek, czwartego czerwca o godzinie 03.25 Falcon 9 wystartował z platformy SLC-40 na Cape Canaveral na Florydzie. Satelity odłączyły się od rakiety po 15 minutach na wysokości 225 km nad ziemią. Następnym krokiem jest test poprawności działania podsystemów satelitarnych na obecnej odległości, by po ich poprawnym przejściu wznieść urządzenia na wysokość 550 km. Wspomnijmy, iż w tym momencie w przestrzeni kosmicznej znajduje się aż 475 satelitów, a to dopiero początek. Separację satelity od rakiety przestawia film poniżej:

Just Read The Instructions i Falcon 9

JRTI to autonomiczna platforma na Oceanie Atantyckim, która posłużyła do wylądowania rakiety Falcon 9, co miało miejsce 8 minut po jej starcie. Warto wspomnieć, iż była to już czwarta misja Falcona 9, który jak widać zdaje test celująco, film z lądowania poniżej:

Dalsze plany na czerwiec

To jeszcze nie wszystko! Na czerwiec zaplanowano dwie kolejne misje. Pierwsza to Starlink-9, która polegać będzie na wystrzeleniu trzech satelitów obserwacyjnych Planet Labs – SkySat 16, 17 i 18. Mają one pozwolić na obserwację kuli ziemskiej w rozdzielczości poniżej 72 cm. Druga jest planowana na 30 czerwca. Wtedy zostanie wysłany satelita GPS III SV03, który ma pozwolić na wprowadzenie systemów GPS nowej generacji. Jej szacowany czas działania to 15 lat.

Jak widać SpaceX nie próżnuje. Przyszłość zdecydowanie jest pod znakiem podboju kosmosu, o czym będziemy informować na bieżąco!

Zapraszam do komentowania.

źródła:
https://linkd.pl/4pec
https://linkd.pl/4ped
https://linkd.pl/4pfm

Artykuł SpaceX | Powodzenie misji Starlink-8 pochodzi z serwisu BitHub.pl.

Rekordy aukcyjne na polskim rynku sztuki
05/06/2020 10:00
rekordy aukcyjne

We wtorek padła rekordowa kwota: 5 900 000 zł za obraz Jana Matejki ,,Portret prof. dr Karola Gilowskiego” Jest to dotychczas najwyższy wynik na polskim rynku, jaki osiągnął obraz. Kilkumilionowe sumy nie są żadnym zaskoczeniem, poniżej prezentacja najdroższych dzieł :

Magdalena Abakanowicz

Grupa dwudziestu rzeźb Magdaleny Abakanowicz ,,Caminado” osiągnęła zawrotną cenę 8 milionów zł (bez opłat aukcyjnych) na aukcji Rzeźba i Formy Przestrzenne 29 października 2019 roku w DESIE Unicum. Magdalena Abakanowicz jest jedną z tych artystek, których twórczość została doceniona poza granicami kraju. Praca ,,Caminado” pochodziła z kolekcji Robina Williamsa. Żona aktora była miłośniczką prac Abakanowicz, sama również zajmowała się sztuką na studiach. Małżeństwo zakupiło pracę w Galerii w Nowym Jorku w 1999 roku. 

Magdalena Abakanowicz, Caminado / fot. www.desa.pl

Jan Matejko

 To nazwisko kojarzy prawie każdy polak. Matejko ,,dokumentalista’’ polskiej historii pojawia się niemal we wszystkich humanistycznych podręcznikach.  Żył w latach 1838 -1893 . „Portret prof. dr Karola Gilewskiego” z 1872 roku to najdrożej sprzedany obraz w historii polskiego rynku aukcyjnego – 5 900 000 zł, podana kwota jest bez opłat aukcyjnych, które wynoszą 18 %, czyli kupujący zapłacił 6 962 000 zł

Obraz zniknął po wystawie polskiej sztuki w Wiedniu w 1915 r. i uznawany był za zaginiony przez 100 lat, aż do ponownego pojawienia się za granicą w 2015 r.

„Portret prof. dr Karola Gilewskiego”/ fot www.polswissart.pl

Wojciech Fangor 

  Wojciech Fangor podobnie jak Magdalena Abakanowicz wyszedł ze swoją sztuką po za granice kraju. Przez sporą część życia tworzył w Stanach Zjednoczonych i tam rozwijał swoją karierę. W 2018 padł aukcyjny rekord za jego op-artową pracę o tytule ,, M39” – 4,72 mln złotych. W latach 90 tych prace Fangora można było kupić juz za kilka tysięcy dolarów

M39/ fot. www.desa.pl

Stanisław Wyspiański

Pastel na papierze ,,Macierzyństwo’’ był najdrożej wylicytowanym obrazem w Polsce w 2017 roku. Osiągnął zawrotną cenę 4,366 mln złotych przy cenie wywoławczej 800 tys.zł. Prywatny kolekcjoner wypożyczył obraz Muzeum Narodowemu w Krakowie. Ciekawostką jest fakt, że Wyspiański był uczniem Jana Matejki

Matejko raz jeszcze

,,Zabicie Jana Wapowskiego” obraz został sprzedany za 3,683 mln zł  w 2017 roku na aukcji w Desie Unicum.

Obraz ten był uznawany za zaginiony do momentu gdy został odnaleziony w zbiorach kolekcjonerów z Ameryki Południowej.  

Zabicie Wapowskiego/ fot. www.desa.pl

Jacek Malczewski

,,Artysta i Chimera” to praca, która osiągnęła rekordową cenę sprzedaży w pierwszym kwartale tego roku: 3,1 mln złotych. Praca została sprzedana 22 marca na aukcji online.

Alina Szapocznikow

Artystka niedoceniana wystarczająco za życia, jej prace wyprzedzały czasy w których żyła.  W wielu z nich poruszała tematy egzystencjalne, związane z cierpieniem i chorobą. Na początku lat dwutysięcznych prace Szapocznikow można było kupić za ułamek kwot, osiąganych obecnie na aukcjach. W 2016 roku w Desie Unicum praca ,, Ptak” została sprzedana za 1,700 000 zł. Jej prace są teraz ,,rarytasem” dla kolekcjonerów na całym świecie.

Alina Szapocznikow, Ptak/ fot. www.desa.pl

Roman Opałka

„Detal 3 065 461 – 3 083 581” z serii obrazów liczonych uzyskał w 2016 roku cenę 2 300 000 zł na jednej z polskich aukcji. W 2019 roku w londyńskim Chriestie’s za inną pracę z tej serii zapłacono 800 000 funtów.

Maria Jarema

Na aukcji „Siostrzeństwo. Feminizm i sztuka kobiet” najdrożej sprzedaną pracą były ,,Formy” Marii Jaremy – 1 003 000 złotych

Maria Jarema, Formy/ fot. www.desa.pl

Obroty na polskich aukcjach z roku na rok są coraz wyższe. W 2019 roku wynosiły 295 mln zł. Przypomnę, że aukcje nie są jedynym miejscem gdzie możemy kupić obrazy i rzeźby. Rynek sztuki to również prywatne galerie sztuki – stanowiące segment rynku pierwotnego, na aukcje z kolei trafiają prace z historią sprzedaży. Przed rozpoczęciem kolekcjonowania warto poznać mechanizmy rynku i zagrożenia.

Artykuł Rekordy aukcyjne na polskim rynku sztuki pochodzi z serwisu BitHub.pl.

Elon Musk: Czas rozbić Amazon!
05/06/2020 06:49
elon musk jeff bezos

Elon Musk – założyciel Tesli, SpaceX, PayPal, Neuralink i The Boring Company twierdzi, że nadszedł czas na rozbicie giganta e-commerce – Amazon.

W tweecie opublikowanym w czwartek Musk komentuje sprawę cenzury, którą przeprowadził Amazon w związku Covid-19. Były reporter „New York Timesa” Alex Berenson otrzymał ostrzeżenie od Kindle, wydawcy należącego do Amazona. Pojawiło się w nim stwierdzenie, że jego książka „Unreported Truths About COVID-19 and Lockdowns: Part 1: Introduction and Death Counts and Estimates”, nie spełnia standardów firmy. „Nie zaoferujemy Twojej książki na sprzedaż.” – odpowiedział Kindle.

Berenson skomentował to w następujących słowach:

„[…] Nie mogę w to uwierzyć. Ocenzurowali to…Praca opiera się całkowicie na opublikowanych danych rządowych i artykułach naukowych. […] Amazon tego nie puści”.

Elon Musk komentuje

Musk nazwał tę decyzję „szaloną” i oświadczył, że dni Amazona jako giganta obejmującego wiele pionów biznesu powinny dobiec końca:

Według stanu na dzień 31 marca 2020 r. Amazon jest trzecią co do wielkości firmą na świecie pod względem kapitalizacji rynkowej, wyprzedzając tylko Microsoft i Apple. Amazon jest nie tylko królem handlu elektronicznego. Jego rozległe imperium dominuje w wielu branżach, od rozrywki po żywność i wydawanie mediów.

Częściowa lista ekosystemu Amazon obejmuje: Alexa Internet, Amazon Echo, Amazon Kindle, Amazon Pay, Amazon Robotics, Annapuma Labs, Audible, Body Labs, Box Office Mogo…

Amazon jest także domem dla AWS (Amazon Web Services), który oferuje wiele produktów i usług w chmurze obliczeniowej i działa jako narzędzie, które zasila strony internetowe na całym świecie. Liczba aktywnych użytkowników AWS przekroczyła milion w 2016 r., a w 2019 r. wygenerowała wynik sprzedażowy w wysokości 35 mld USD.

Amazon dominuje na wielu polach. Chodzi o produkcję, dystrybucję i dostawy żywności, produkcję i dystrybucję telewizyjną, usługi internetowe, wydawanie książek i mediów. Gigant, którego właścicielem jest Jeff Bezos, jest także właścicielem Washington Post. Co ciekawe, Amazon nie jest obecnie uznawany przez Federalną Komisję Handlu za monopolistę.

Amazon zadłuża się taniej niż Polska!

Całkiem niedawno komentowaliśmy dla Was sprawę, w której Amazon zanotował najniższe koszty pożyczek, jakie kiedykolwiek sprzedano na rynku amerykańskich obligacji korporacyjnych.

Źródło grafiki tytułowej: tutaj

Artykuł Elon Musk: Czas rozbić Amazon! pochodzi z serwisu BitHub.pl.

EBC szykuje kolejne 750 miliardów EUR pomocy, a to dopiero początek
04/06/2020 17:00
Bitcoin

Europejska tragedia

Strefa euro wciąż kontynuuje walkę z skutkami kryzysu COVID-19, a uczestnicy rynku nadal oczekują, że EBC przedstawi dalsze środki wsparcia rynków i gospodarki, oprócz wcześniej ogłoszonych już bodźców stymulujących w marcu. Już wcześniej informowaliśmy Was, że koronawirus rozkłada europejską gospodarkę na łopatki.

Rozwój gospodarek na Starym Kontynencie jest hamowany przez spowalniające Chiny:

A także mieliśmy do czynienia z bezprecedensowym załamaniem wskaźników PMI, które w niektórych krajach spadły poniżej 20. Były to najgorsze wyniki w historii:

750 miliardów EUR na ratunek gospodarki

Jak pisze NewsSquawk przyglądający się działaniom ostatnich dni przez EBC, możemy spodziewać się ciekawych ruchów. Rynek zakłada, że stopy procentowe zostaną pozostawione na zerowych (a czasem nawet i ujemnych!) poziomach.  Nacisk zostanie położony na wszelkie rozszerzenia programów walki ze skutkami pandemii, wliczając to awaryjne zakupów EBC (PEPP). O tym nowym programie bank poinformował zaledwie kilka dni temu.

PEPP dysponuje obecnie łączną kwotą 750 mld EUR, jednak zgodnie oczekuje się, że w pewnym momencie zostanie ona zwiększony. Większość analityków spodziewa się wzrostu o 500 mld EUR w tym tygodniu w ramach aktywnej strategii. Inni sugerują, że bardziej rozsądne byłoby, gdyby EBC trzymał się teraz na dystans, chociaż ekspansja w dużej mierze wyceniona w przypadku braku działania ze strony banku centralnego prawdopodobnie będzie mieć negatywny wpływ na rynek.

Inne potencjalne środki polityczne obejmują przedłużenie okresu obowiązywania OIPE w przyszłym roku, zakup obligacji „upadłych aniołów” i zwiększenie obecnego mnożnika zwolnienia dotyczącego poziomów emisji 6-krotnie.

Stymulacja fiskalna

Kluczowym tematem prezydencji Lagarde (szefowa EBC) jest wezwanie do większego wsparcia ze strony organów podatkowych. W ubiegłym tygodniu pojawiły się informacje, że Komisja Europejska ma zmobilizować 750 mld EUR na Europejski Fundusz Odbudowy, w tym 500 mld EUR w formie dotacji i 250 mld EUR w formie pożyczek, a Komisja Europejska zaproponuje budżet UE w wysokości 1,1 bln EUR wraz z Funduszem na rzecz naprawy gospodarczej. Wyrok EBC na tym etapie będzie prawdopodobnie tajny, biorąc pod uwagę, że propozycja nie zostanie jeszcze podpisana przez liderów UE, a przywódcy z „Oszczędnej Czwórki” (Holandia, Austria, Szwecja, Dania) będą dążyć do negocjacji w sprawie kluczowych aspektów planu, w szczególności elementu dotacji / pożyczek. Powiedziawszy to, przewodnicząca Lagarde prawdopodobnie zapozna się z wnioskiem i podziękuje Komisji za jej wysiłki, zauważając, że taka inicjatywa fiskalna jest konieczna w celu rozpoczęcia ożywienia gospodarczego w UE.

Możemy więc tylko zgadywać, jak ogromna będzie pomoc fiskalna w Europie i jak to wpłynie na inflację.

Finansowy Krytyk

Artykuł EBC szykuje kolejne 750 miliardów EUR pomocy, a to dopiero początek pochodzi z serwisu BitHub.pl.

Mining bitcoina | Nowy układ sił?
04/06/2020 14:00

Mining bitcoina zaczyna wykazywać nowe tendencje w zakresie rozkładu sił na wydobywczej mapie świata. Według danych dostarczonych przez reportera South China Morning Post – Josh Ye, Chiny powoli, ale z pewnością tracą dominację w branży wydobywczej Bitcoina.

Udział Chin w globalnym hash rate jest bliski spadku poniżej poziomu 65 procent, co oznacza gwałtowny spadek w porównaniu z kwietniem 2018 r., kiedy kopalnie z Państwa Środka kontrolowały ponad 90 procent sieci. Ye zwrócił uwagę, że narastające „konflikty i niepewność” popychają teraz inne kraje w kierunku Bitcoin.

66% a 99%

Firma CoinShares ujawniła, że chińscy górnicy byli odpowiedzialni za wydobycie 66% wszystkich nowo wybitych monet. To stan na grudzień 2019 r., który był równoznaczny z wzrostem o 6% od lipca 2019 r.).

Warto jednak zauważyć, że CoinShares nie wzięło pod uwagę zagranicznych górników, którzy dokładają swoje „trzy grosze” do chińskich zasobów górniczych. Po uwzględnieniu ich udziału w hash rate, hegemonia Chin w tym zakresie pozostaje niezachwiana.

Luxor Mining, największa siła wydobywcza w Ameryce Północnej, niedawno oszacowała, że Chiny nadal mogą kontrolować do 90% całej mocy wydobywczej Bitcoina.

Chociaż udział w takim wymiarze może wydawać się niepokojący, wydobycie bitcoina w Chinach staje się coraz bardziej zdecentralizowane, a Bitmain ustępuje powoli MicroBT i innym konkurentom.

USA i Rosja nie składają broni w wyścigu o udziały w światowym hash rate

Chiny pozostają niewątpliwie absolutnym liderem w branży miningowej. USA i Rosja stopniowo jednak zwiększają swoją obecność w tym sektorze. Szacuje się, że obydwa kraje wytwarzają obecnie 14,11 procent hash rate’u Bitcoina.

W październiku rosyjski przedsiębiorca Dmitrij Mariniczew ogłosił swoje ambitne plany wynajmu byłej fabryki w Karelii i uruchomienia ogromnej fabryki wydobywczej. Miałaby ona pokryć blisko 20 procent całej mocy wydobywczej.

Tymczasem Peter Thiel, współzałożyciel Paypal, zainwestował blisko 50 milionów dolarów, wspierając startup górniczy Layer1.

30-hektarowa farma znajduje się w zachodnim Teksasie, który ze względu na niską cenę energii elektrycznej staje się rozrastającym się ośrodkiem wydobywczym. Dyrektor generalny firmy Alexander Liegl twierdzi, że ten region ma „najtańszą energię elektryczną” na świecie.

Artykuł Mining bitcoina | Nowy układ sił? pochodzi z serwisu BitHub.pl.

CipherTrace: W tym roku skradziono już kryptowaluty o wartości 1,4 miliarda USD
04/06/2020 10:00

Już w 2018 roku, jednym z tematów nr 1 były oszustwa związane z kryptowalutami. Firma badawcza CipherTrace uważa jednak, że ​​wysiłki oszustów bynajmniej nie osłabły, nawet jeśli rynek kryptowalut jest mniej popularny niż dwa lata temu.

W 2020 roku może paść kolejny rekord kryptowalutowych oszustw

CipherTrace to kalifornijska firma znana ze swojej działalności na rynku kryptowalut i blockchain. W swoim ostatnim raporcie, który opublikowała we wtorek, przedstawiła opinię, że scamy oparte na kryptowalutach niestety nadal „mają się dobrze”. Zauważono, że ​​75 procent wszystkich płatności BTC miało charakter transgraniczny. To z kolei potwierdza zasadność „pilnej potrzeby” rozwiązań typu compliance dla zasobów cyfrowych.

Jak podaje „Spring 2020 Cryptocurrency AML and Crime Report„, ponad 1,4 miliarda dolarów zostało skradzionych lub zhakowanych w pierwszych pięciu miesiącach 2020 roku. Jeśli oszuści utrzymają ten trend, liczba ta może przekroczyć 3 miliardy dolarów do grudnia 2020 roku.

źródło: ciphertrace

Jeśli ten scenariusz się zrealizuje, rynek może odnotować drugą najwyższą wartość w przestępstwach związanych z kryptowalutami, która wyniesie niewiele mniej niż 4,5 mld USD w 2018 r.

Oszuści wykorzystali trwającą narrację o koronawirusie, dokonując oszustw pod płaszczykiem darowizn lub organizacji charytatywnych.

Wotoken w Chinach najgorszym scamem

CipherTrace zwrócił uwagę, że Wotoken, niesławny kryptowalutowy schemat Ponziego pochodzący z Chin, zebrał większość udziałów z przestępczych procederach w bieżącym roku.

Projekt, kiedy jeszcze istniał, obiecywał inwestorom wykorzystanie algorytmicznych metod tradingu w celu pomnożenia kapitału początkowego inwestorów.

Jednak zamiast obiecanych milionów, inwestorzy zostali oszukani i zostali z niczym. Okazało się, że firma pozyskała nielegalnie ponad 1 miliard dolarów od około 715 000 osób:

AML i KYC zdają egzamin

Tymczasem giełdy w Finlandii wylądowały na szczycie zestawienia jako cel przestępców przez trzy lata z rzędu. Ponad 12 procent wszystkich skradzionych bitcoinów trafiło właśnie na giełdy zarejestrowane w tym kraju. Na LocalBitcoins zakodowano oszałamiające 99 procent wszystkich takich funduszy.

źródło: ciphertrace

Tylko 0,17 procent wszystkich środków, które otrzymały giełdy kryptowalut wydawało się pochodzić z pierwszej, „przestępczej” ręki. Można to przypisać ścisłym regulacjom AML i KYC przywoływanym przez prawie wszystkie giełdy na świecie.

Nie wszystko jednak maluje się w tak czarnych barwach… Okazuje się bowiem, że globalna średnia bezpośrednich funduszy przestępczych rejestrowanych na giełdach spadła w 2019 r. o ponad 47 procent.

„To sugeruje, że wielu przestępcom trudniej jest zrzucić środki bezpośrednio na giełdy kryptowalut, co wskazuje na skuteczne wdrożenie środków przeciwdziałania praniu pieniędzy na całym świecie.”

CipherTrace dodaje, że przestępcy wydają się jednak „coraz bardziej sprytni” w zaciemnianiu pochodzenia skradzionych środków.

Artykuł CipherTrace: W tym roku skradziono już kryptowaluty o wartości 1,4 miliarda USD pochodzi z serwisu BitHub.pl.

Emerytura w kryptowalutach? Tak może wyglądać przyszłość
04/06/2020 07:00

Prezes Kingdom Trust, regulowanego prawnie powiernika zarządzającego aktywami o wartości ponad 13 miliardów dolarów uważa, że ​​zmiana pokoleniowa wkrótce otworzy branżę emerytalną o wartości 28 bilionów dolarów na Bitcoina i doprowadzi do tego, że emerytura w przyszłości będzie oparta na krytpowalutach.

W wywiadzie dla Cointelegraph Ryan Radloff, CEO przyjaznego kryptowalutom funduszu powierniczego, powiedział:

„W tej chwili największym pojedynczym rynkiem zbytu dla bitcoina jest 28 bilionowy rynek emerytalny. Nie ma lepszego rynku dla bitcoina lub wszystkich zasobów cyfrowych (kryptowalut) do penetracji”.

Emerytura w bitcoinach to nie mrzonka?

Radloff przewiduje, że pierwsza fala kapitału z przejścia na kryptowaluty z rynku emerytalnego będzie pochodzić od 7,1 miliona Amerykanów, którzy już dziś posiadają bitcoiny. Zauważył jednak, że niewielu posiadaczy aktywów kryptograficznych zdaje sobie sprawę, że może przechowywać BTC na swoich kontach emerytalnych.

„Kiedy IRS (amerykański urząd skarbowy) postanowiło opodatkować Bitcoin, zakwalifikowało kryptowalutę do bycia przechowywaną przez wykwalifikowanych opiekunów na kontach emerytalnych”.

Radloff powiedział: „Myślę, że to, co zobaczymy w ciągu najbliższych trzech lat, to fakt, że 7,1 miliona z nas, którzy zainwestowali już w kryptowaluty, wkrótce się obudzi i uświadomi sobie, że jest szansa na uzyskanie oszczędności inną drogą niż przez pułapkę Fedu, niekończącego się keynesowskiego cyklu drukowania pieniędzy” – kontynuował Radloff:

„Za sukces będziemy uważać to, że całe 7,1 miliona Amerykanów, którzy już kupili Bitcoina i mają konto emerytalne, będą wiedzieć, że mogą kupić Bitcoina na swoim koncie emerytalnym przez struktury zatwierdzone przez legislatorów”.

Radloff podkreślił, że „marka Bitcoina” staje się coraz bardziej „uznawana”, ponieważ wiodący ekonomiści tacy jak Paul Tudor Jones uważają ją za „dobre zabezpieczenie przed otoczeniem inflacyjnym”. W marcu Travis Kling, dyrektor ds. Inwestycji w Ikigai Asset Management, firmie zajmującej się inwestycjami cyfrowymi, porównał Bitcoin do „ubezpieczenia huraganowego” co w skrócie można podsumować jako zabezpieczeniem na przyszłość.

Nie jest przecież niczym nowym, że emerytura jaką otrzymają ludzie, którzy mają na nią przejść za 20-30 lat będzie minimalna, a wręcz niewystarczająca na przeżycie. To tylko potwierdza potrzebę inwestowania w swoją przyszłość bez polegania na rozwiązaniach rządowych.

Artykuł Emerytura w kryptowalutach? Tak może wyglądać przyszłość pochodzi z serwisu BitHub.pl.

#Alternatywka_Ekonomiczna | Merytokracja – analiza pojęcia i kontr krytyka
03/06/2020 18:00
logo, które się dobrze wyświetla

W dzisiejszej #Aletrnatywce_Ekonomicznej nakreślimy, czym jest idea merytokracji. Zastanowimy się, jakie warunki należy spełnić, aby idea ta przestała być utopijnym marzeniem ściętej głowy, a zaczęła być realna w rzeczywistości, w której żyjemy. Zaprezentuję również popularne zarzuty w stosunku do tej koncepcji, w celu skonstruowania odpowiedniej kontr krytyki. Zapraszam na felieton pt. „Merytokracja – analiza pojęcia i kontr krytyka”!

Słowem wstępu

Merytokracja jest szeroko wykorzystywanym określeniem wizji społecznego ładu zbudowanego na fundamentach równości, egalitaryzmu i sprawiedliwości społecznej w takich dziedzinach życia, jak np. biznes, polityka, edukacja itd. Pojęcie to jest przeciwstawne do elitaryzmu, arystokracji dziedzicznej czy nepotyzmu, słowem do takich koncepcji, gdzie środkiem do osiągnięcia danego celu jest przewaga, której nie da się samodzielnie wykreować, a jedynie otrzymać z zewnątrz lub zwyczajnie z nią urodzić.

Cel merytokracji

Celem tej koncepcji jest doprowadzenie do sytuacji, gdzie kompetencje rozumiane jako wypadkowa doświadczenia, edukacji, talentu, zaangażowania czy potencjalnej przewagi konkurencyjnej są warunkiem zdobycia danego stanowiska, pozycji czy szerzej mówiąc, doprowadzenia do określonej sytuacji, do której dąży wielu uczestników. Specjalnie poszerzyłem to pojęcie, gdyż merytokracja to nie tylko koncepcja zapobiegająca temu, żeby krewny dostał lepsze stanowisko w korpo, ale też sytuacja, np. w urzędzie, gdy ktoś stara się o zgodę na budowę danego obiektu na określonej działce, a nie otrzyma jej, gdyż jeszcze zanim złożył wniosek, działka ta została przeznaczona dla kogoś innego. Podobnie jest np. z „przetargami”, gdzie zwycięzca jest znany od początku, ale iluzoryczną procedurę trzeba przeprowadzić. Nie wspomnę już o świecie edukacji, gdzie doktorat robi wielu, a habilitację „wybrana elita” (nie zawsze z powodu wybitnych osiągnięć naukowych).

Odpieranie krytyki metodologicznej

Istnieją dwa nurty krytyki idei merytokracji. Pierwszy to nurt metodologiczny.

Powstaje pytanie, jak bardzo możliwe jest sprawdzenie poziomu kompetencji w sposób rzetelny za pomocą testów? Tutaj warto się zatrzymać. Zacznijmy od tego, że test sam w sobie jest niezbędny w celu oceny wstępnej. Podkreślam słowo wstępnej. Jeśli odrzucimy sensowność testów samych w sobie, to wątpliwe stanie się ich zastosowanie choćby w edukacji. Zamiast pytać „czy” lepiej zapytać, jaka forma sprawdzianu jest najbardziej skuteczna.. Forma polegająca na kilkuetapowej weryfikacji „na ślepo” pozwala wstępnie wyselekcjonować choćby tych kandydatów, którzy nie mają żadnej wiedzy w sprawdzanym obszarze i oddzielenie ich od tych, którzy mają choćby podstawowe pojęcie.  Rozmowy oceniające poziom wiedzy, testy psychologiczne dotyczące osobowości, praktyczne testy umiejętności. Do tego ewaluacja osiągnięć, wykształcenia i moralności. Dlaczego nie można wykorzystać wynajętego aktora do testowania np. asertywności kandydata w określonych, odgrywanych sytuacjach? To by dało pewien obraz wstępny, np. podczas rekrutacji na stanowiska zaufania publicznego.

Kolejny kontrargument to możliwość prowadzenia ewaluacji na szerszą skalę. Na uczelniach sytuacja z profesorami nadużywającymi swojej władzy poprawiła się, gdy wprowadzono ankiety studentów, oceniających ich pracę. Dlaczego coś takiego nie jest możliwe w świecie polityki? Dlaczego ludzie mogą oceniać jedynie w komentarzach pod postami w social mediach? Aby merytokracja mogła zaistnieć, trzeba doprowadzić do sytuacji, gdzie w sposób formalno – administracyjny mierzona jest skuteczność i efektywność w kontekście realizacji celów. Mamy demokrację, która powinna być ustrojem najdoskonalszej formy wpływu społeczeństwa obywatelskiego na władzę. Skoro sobie wybraliśmy taki ustrój, to realizujmy go, jak należy.

Podsumowując, obiektywne systemy oceny jak najbardziej istnieją i można je wprowadzać w życie. Kluczem jest to, żeby nie były jednolite, tylko zróżnicowane ze względu na testowany podmiot.

Odpieranie krytyki ideologicznej

Krytycy ideologiczni stawiają zarzuty pogłębiania nierówności społecznych poprzez odbieranie szans osobom mniej uzdolnionym na rzecz tych o lepszych predyspozycjach. Tutaj jako argument często wskazuje się system edukacji, gdzie uczniowie, którzy wypadną gorzej, mają dostęp do gorszej edukacji niż ci, którzy radzą sobie lepiej.

W tym miejscu pragnę niestety poinformować krytyków ideologicznych, że zupełnie nie trafili z argumentacją. Przykładowo w Polsce system edukacji jest skonstruowany tak, że uczniowie mniej uzdolnieni otrzymają nauczanie indywidualne o wiele prędzej niż ci, którzy wykazują się nieprzeciętnym talentem. Poza tym pójście na studia zależne jest wyłącznie od wyników na maturze i udziału w olimpiadach. Oznacza to, że uczeń, który miał słabe oceny przez wszystkie lata edukacji, może na dobrą sprawę przysiąść do nauki kilka miesięcy przed maturą, zdobyć dobry wynik i iść na dobre studia, żaden problem.

Kolejnym kontrargumentem jest nic innego jak alokacja zasobów ludzkich. Niestety, nie każdy nadaje się do wszystkiego. Po to ludzie mają określone talenty, które rozwijają, żeby potem je efektywnie alokować w określonych miejscach i pełniąc funkcje, do których są predestynowani. Nie można używać argumentacji, że merytokracja jest zła, bo jeśli ktoś czegoś nie umie, to nie będzie mógł tego robić. Ona jest właśnie dlatego czymś użytecznym, gdyż dąży do efektywnej alokacji zasób ludzkich, ze względu na kompetencje. Bariery strukturalne w postaci przykładowego faktu, że jeśli ktoś nie umie czytać, więc nie może zostać dygnitarzem państwowym, służą zachowaniu ładu, a nie są przejawem braku egalitaryzmu.

Takie są prawa natury, że ten, kto coś potrafi może to wykorzystywać.

Brzmi to banalnie, ale prostota jest miarą klarowności mojej kontrargumentacji. Nie będę narzekał, że brak egalitaryzmu nie pozwolił mi na zostanie prezydentem Chin, gdy nie znam języka chińskiego.

Podsumowując

Nie trzeba traktować pojęć w sposób sztywny. Po to idee są formułowane w sposób mocno ramowy, żeby w starciu z chaosem rzeczywistości choćby ułamek z prawd w nich zawartych przetrwał.

Brzmi skomplikowanie, ale zmierzam do tego, że można wprowadzić część rozwiązań merytokratycznych i choć trochę przybliżyć się do ideału. Nie trzeba od razu doprowadzać do sytuacji, gdzie krytycy ideologiczni widzą brak równości w szkolnej ławce. Przestrzeganie jakiejkolwiek doktryny w sposób dosłowny i ortodoksyjny jest szkodliwe. Wyciąganie pewnej średniej jest kluczem do efektywnego poruszania się w średnio-świecie, który nas otacza.

Zapraszam na poprzednie #Alernatywki_Ekonomiczne i artykuły. Od teraz nie co dwa, lecz co tydzień będzie się ukazywać kolejny felieton! Jest popyt, to jest podaż. Zapraszam do krytyki mojej kontr krytyki w komentarzach i do zobaczenia w kolejną środę 🙂

źródło: https://linkd.pl/4mzs

Artykuł #Alternatywka_Ekonomiczna | Merytokracja – analiza pojęcia i kontr krytyka pochodzi z serwisu BitHub.pl.

Amazon zadłuża się taniej niż Polska!
03/06/2020 15:12
Amazon

Astronomiczna wycena akcji Amazona

Wczoraj świat obiegła informacja na temat 6-częściowej emisji obligacji Amazona – która pojawiła się w chwili, gdy Morgan Stanley podniósł cenę docelową akcji spółki do 2800 USD. Jest to bardzo odważna prognoza mając na uwadze fakt, że obecna cena akcji Amazona to ok. 2470 USD. Oznacza to wzrost o ponad 300 USD.

Akcje Amazon od TradingView

Ustalanie cen docelowych akcji danych spółek jest bardzo powszechną praktyką na wielu rynkach finansowych. Jest to forma komunikacji wyceniających (banków czy funduszy inwestycyjnych) z inwestorami. Mimo tego, że są to prawdopodobnie bardzo szczegółowe analizy i wyliczenia, nie należy zawsze nimi się kierować. Aczkolwiek takie wyceny mają mocny wpływ na rynkowe postrzeganie spółki i jej perspektyw na przyszłość.

Obligacje z 0.4% oprocentowaniem

Tak i też było tym razem. Zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu Morgan Stanley, popyt na obligacje korporacyjne Amazon wystrzelił w kosmos.  W poniedziałek spółka sprzedała obligacje za ponad 10 miliardów dolarów. Jest to ponad trzykrotnie więcej, niż prognozowano. Sprzedaż obejmowała głównie trzyletnie obligacje o oprocentowaniu zaledwie 0,4%.

Amazon tym samym zanotował najniższe koszty pożyczek, jakie kiedykolwiek sprzedano na rynku amerykańskich obligacji korporacyjnych. Oprocentowanie 3-letnich obligacji było poniżej poprzedniego rekordowo niskiego poziomu 0,45% osiągniętego w 2012 i 2013 r. Przez firmy takie jak Apple, IBM i Walt Disney.

Taniej niż Polska!

Warto również wspomnieć, że niedawne obligacje emitowane przez rząd USA w maju był sprzedawane z ok. 0.2% oprocentowaniem. Oznacza to, że Amazon zadłuża się po niewiele większym koszcie niż najpotężniejsze państwo świata!

Patrząc jednak na polski rynek długu dojdziemy do szokujących wniosków. Aktualnie w Polsce można kupić min. obligacje 2-letnie z stałoprocentowym poziomem 1% oraz obligacje 3-letnie z zmiennoprocentowym poziomem 1.1%. Oznacza to, że giełdowa spółka Amazon zadłuża się po niższym koszcie niż Polska! To szokująca wiadomość! Zwykła firma, która ma zaledwie dziesiątki tysięcy pracowników i kilkadziesiąt centr dystrybucyjnych ma większe zaufanie u inwestorów niż 38 milionowy kraj z całym swoim majątkiem, infrastrukturą, dobrami narodowymi oraz zasobami naturalnymi!

Obligacje Skarbowe

Czy naprawdę zadrukowany bezwartościowymi walutami świat, który jest pompowany przez banki centralne nie jest abstrakcją? Jeżeli prywatne przedsiębiorstwo zadłuża się taniej niż rozwnięty kraj!

Finansowy Krytyk

Grafika tytułowa tutaj.

Artykuł Amazon zadłuża się taniej niż Polska! pochodzi z serwisu BitHub.pl.

Adam Back | Bitcoin osiągnie 300 000 USD w ciągu pięciu lat
03/06/2020 13:00
Adam Back

Adam Back z Blockstream twierdzi, że nieograniczony dodruk pieniędzy ostatecznie popchnie inwestorów detalicznych w kierunku bitcoina i podniesie jego wycenę do 300 000 USD w ciągu pięciu lat.

W wywiadzie dla Bloomberga – w którym po raz kolejny zaprzeczył, że jest twórcą Bitcoina, Satoshi Nakamoto – Back nakreślił swój koncept myślowy związany za niebotyczną prognozą cenową.

Cyberpunk dodał, że BTC może nie potrzebować długo oczekiwanego zalewu pieniędzy instytucjonalnych, aby pchnąć kryptowalutę w nowy bull-run.

„[BTC] może nie wymagać dodatkowej adopcji ze strony instytucji, ponieważ obecne otoczenie powoduje, że coraz więcej osób myśli o zabezpieczeniu (hedge – przyp. red.). [Bitcoin] zachowuje wartość, gdy na świecie drukuje się dużo pieniędzy”.

Prawdziwy HODLer

Back HODL-uje BTC, które wydobywa, w oczekiwaniu na wzrost cen. We wspomnianym wywiadzie dla Bloomberga przytoczył szereg trendów, które jego zdaniem działają na korzyść Bitcoina. Obejmują one więcej osób pracujących w trybie home office, a także przewartościowane obligacje i inwestycje w nieruchomości, które utrudniają uzyskanie przyzwoitego zwrotu z większości inwestycji:

„To powoduje, że ludzie zaczynają myśleć o wartości pieniądza i szukają sposobów na jej zachowanie”.

Back wyraził aprobatę dla instytucjonalnego funduszu inwestycyjnego Grayscale Investments, który kupuje aktualnie dużo BTC. Powiedział, że ubiegłotygodniowa sprawa z Goldman Sachs pokazała, że wielu dużych graczy nie rozumie zmiany paradygmatu:

„Wykazało to pewne nieporozumienia dotyczące rzadkości i tego, co jest przydatne w Bitcoinie” – powiedział Back.

„Masz takiego dużego, wyrafinowanego gracza na rynku, który nie rozumie wartości. Dla mnie oznacza to, że na rynku wciąż jest dużo miejsca na aprecjację cen oraz adopcję kryptowaluty”.

Czy Adam Back to Satoshi Nakamoto?

W maju na YouTube pojawił się film, w którym stwierdzono, że Adam Back jest twórcą Bitcoina. Jakkolwiek, będąc jednym z pierwszych cyberpunków, pozostaje w kręgu bardzo prawdopodobnych kandydatów to tego miana, ale…

„Nie, nie jestem nim”, odpowiedział na przedstawione w filmie „rewelacje”. Dodał jednak, że tożsamość Satoshi nie powinna zostać ujawniona, ponieważ Bitcoin jest podobny do cyfrowego złota i „nie chcielibyśmy, aby złoto miało jakiegoś założyciela”:

„Aby Bitcoin mógł zachować wizerunek podobny do towaru, uważam, że to bardzo dobrze, że Satoshi pozostaje poza zasięgiem opinii publicznej”.

Inflacja i bitcoin za 300 000 USD

Jeszcze w styczniu tego roku Back odpowiedział na doniesienia, które ujawniły wczesną aktywność Hala Finneya. Stwierdził on, że ​​bitcoin może pewnego dnia być wart 10 milionów dolarów. Back powiedział, że jest całkiem możliwe, że wysoka inflacja może sprawić, że 1 USD będzie wart 10 centów w ciągu mniej więcej dekady. Co, według niego, miałoby to oznaczać? „10 mln USD / BTC to 1 mln USD / BTC w dzisiejszych pieniądzach”:

„A Bitcoin o wartości 100 000 USD nie wydaje się zbyt odległy, biorąc pod uwagę fakt, że już kilkakrotnie przekroczyliśmy próg 10 000 USD. Jeszcze kilka lat temu kilka osób spodziewało się nawet 1 000 USD, a myślenie o 10 000 USD wydawało się szalone”.

Artykuł Adam Back | Bitcoin osiągnie 300 000 USD w ciągu pięciu lat pochodzi z serwisu BitHub.pl.

Używamy plików cookie wyłącznie do celów statystycznych. NIE udostępniamy Twoich danych.
Kontynuując korzystanie z naszej strony akceptujesz politykę prywatności.